strona główna




2007-08-31 12:53:12

30 sierpnia 2007 r.



spotkali się na teatralce - jak 2 lata temu, dokładnie w tym samym miejscu.
gdy Ona przyszła, On już czekał. pocałowali się tak, jak robią to zakochani po kilku dniach rozłąki, mając w pamięci ostatni wspólnie spędzony upojny wieczór i noc. gdy oboje wyrazili przez pocałunek, jak bardzo do siebie tęsknili, On wyciągnął zza pleców mały bukiecik czerwonych różyczek. Ona uśmiechnęła się i poszli przed siebie. wiedziała, że w planach jest spacer, może nawet piknik, jeśli tylko pogoda na to pozwoli. na razie po niebie sunęły chmury, spoza których raz po raz wyglądało siepniowe słońce, chyląc się ku zachodowi.

powędrowali w stronę malty, gdzie przed dwoma laty odbyła sie jedna z Ich pierwszych randek. na Jej pytanie, czy trzeba wstąpić do sklepu, by kupić coś do jedzenia, On odpowiedział tajemniczym uśmiechem. zajęci rozmową nie zauważyli, że przebyli już niemal całą drogę. gdy dotarli na miejsce - pagórek, z którego rozpościerał się widok na jezioro, promenadę i panorama reszty miasta - usadowili się na trawie. a więc jednak piknik! Ona stanęła z boku, przyglądając się, jak On rozkłada "obozowisko", na które składała się karimata i mały obrusik. zdziwiona zauważyła, że z plecaka wygląda butelka bardzo dobrego czerwonego wina. znalazło się także coś do zjedzenia - same ulubione przez Nią przysmaki. wznieśli toast w wielkich kieliszkach.

powoli zapadał zmierzch, promenadę rozświetliły złote latarnie, w tle migotały światła miasta. po alejkach wciąż spacerowali ludzie, lecz malta powoli pustoszała. w pewnym momencie zauważyli, że zostali już sami. mimo, iż prowadzili zwykłą rozmowę, w powietrzu czuć było atmosferę wyjątkowości.
"taka piękna niespodzianka" - powiedziała Ona. "mam jeszcze jedną niespodziankę" - odparł On. kazał zamknąć jej oczy. gdy je ponownie otwarła, zobaczyła świeczki, schowane za barykadą z krakersów, by nie zdmuchnął ich wiatr.

wtedy On usiadł blisko Niej i zaczął mówić. opowiadał o tym, co znaczą dla Niego te dwa ostatnie wspólne lata. nigdy wcześniej tego nie robił; nie należy do osób, które lubią ubierać w słowa to, co czują. tym razem mówił o tym otwarcie, z lekkim uśmiechem na ustach, niby swobodnie, choć cały drżał. Ona objęła Go i poruszona słuchała dalej, trwając w uścisku. nie przerywała Jego słów, po policzkach spływały jej tylko raz po raz łzy. czuła gorącą falę, która wzbierała w środku. usłyszała, że dzięki Niej On czuje się lepszym człowiekiem, że Ona motywuje Go, by takim był. że nigdy nie przypuszczał, że spotka w życiu kobietę, taką jak Ona. że przy Niej czuje się spełniony. że Ona daje mu zastrzyk energii i poczucie, że wszystko może. że chwile przeżyte bez Niej się nie liczą, a widoki, których nie może podziwiać nie istnieją. że marzy tylko o tym, by Ona była szczęśliwa, bo to uszczęśliwia i Jego. że gdy nie ma Jej blisko, On tęskni i myśli o Niej. że noce i poranki bez Niej są bez sensu.
tych wyznań było tak wiele, że Ona nie spamiętała wszystkiego, w głowie huczało Jej od miłości. gdy On rzekł, że uwielbia zasypiać i budzić się przy Niej, odparła, że chciałaby, aby tak było zawsze. wtedy On zapytał: "wyjdziesz za mnie?"

to było najpiękniejsze wyznanie miłosne, jakie usłyszała. co mogła odrzec?

potem nawzajem niemal przekrzykiwali się, roztaczając wizje wspólnych lat, które przed Nimi. opowiadali o swoim małym mieszkanku, które z pewnością kiedyś będą mieć, o tym, że koniecznie w łazience musi być wanna, o gotowaniu, prasowaniu i nierozłącznych nocach. Ona podziwiała "błyskotkę" na swym palcu, którą uważa za najpiękniejszy pierścionek zaręczynowy na świecie. ze śmiechem wypowiadali słowa "Narzeczony", "Narzeczona" i stwierdzili, że będą musieli się do nich przyzwyczaić. podjęli też pierwszą wspólną narzeczeńską decyzję.

reszta wieczoru upłynęła na pocałunkach, wzajemnym ogrzewaniu się i nieskończonej radości.

żeglarska pogoda tylko dodała charakteru tej uroczystości. oboje stwierdzili, że to był taki ich wieczór, spędzony w sposób, jaki lubią najbardziej.

w tle słychać było "wish you were here" pink floyd'ów.

zaręczyliśmy się:)
skomentuj (0)