| govindablog - archiwum: wrześniowa tajemnica |
|
strona główna |
2007-09-01 10:56:08 wrześniowa tajemnicaod czwartku żyję jak w transie! jakbym była pijana szczęściem, nie mogę przestać się usmiechać, mam jakieś niezdrowe rumieńce, nie mogę spać z wrażenia i inne takie tam:) cierpię też męki tantala, bo postanowiliśmy z Paskudnym Narzeczonym zaczekać z ogłoszeniem radosnej nowiny do początku października. wtedy bowiem z rejsu wróci jego tata, a chcielibyśmy, aby wszyscy rodzice dowiedzieli się w tym samym momencie. znajomym też powiemy dopiero wtedy, bo z kolei jako pierwszym nowinę chcemy zakomunikować rodzicom. tak więc na razie to wielka tajemnica! strasznie ciężko jest nie móc podzielić się szczęściem, tym bardziej, że wiadomość ucieszyłaby pozostałych niemal na równi z nami. rodzina patrzy na mnie podejrzliwie, żem taka radosna, rozśpiewana i w ogóle do rany przyłóż. myślą, że to dlatego, iż otrzymałam wiadomość, że przyjęto mnie na seminarium magisterskie, na którym bardzo mi zależało. mama ma chyba 7 zmysł, bo zapytała w końcu: "czy on ci się przypadkiem nie oświadczył?" na co otrzymała w odpowiedzi uśmiech mony lisy i usłyszała: "nie wydarzyło się nic takiego, o czym mogłabym ci opowiedzieć." nawet nie skłamałam;) potajemnie wyciągam z pudełeczka błyskotkę i zakładam na palec. wtedy na zewnątrz się uśmiecham, a w środku krzyczę "jestem taaaaka szczęśliwa!" skomentuj (0) |